Robot-foka Paro jako sposób na Alzheimera?

Posted on 25 kwietnia, 2016  in Automatyka

ParoKilka dni temu sopocki Dom Pomocy Społecznej zyskał nowego lokatora… a właściwie pracownika. Pracownik ten w niczym nie przypomina jednak pielęgniarek i opiekunów pracujących w tego typu ośrodkach. Jest to bowiem robot w kształcie foki, o pięknych oczach, miłym w dotyku futerku i co najważniejsze – o właściwościach leczniczych i rehabilitacyjnych, które zostały naukowo dowiedzione. Wzbudza u starszych, schorowanych osób instynkt opiekuńczy i pełni rolę domowego zwierzaka wszędzie tam, gdzie ich przebywanie jest zabronione, czyli właśnie w szpitalach i domach pomocy. Tym samym jest świetnym narzędziem rehabilitacyjnym dla chorych na choroby otępienne, zwłaszcza chorobę Alzheimera, pomaga w codziennej terapii i kiedy już opiekun opada z sił, foka wchodzi i go zastępuje. Poznajmy więc bliżej ten niezwykły wynalazek o imieniu Paro, w którym można się zakochać od pierwszego wejrzenia.

Czym jest Paro?

Foka wymyślona została w Japonii. Jej twórcą jest Takanori Shibata, japoński inżynier, który wraz ze swoim zespołem projektował robota przez 12 lat. Paro po raz pierwszy został zaprezentowany publiczności już w 1993 roku, ale do oficjalnej sprzedaży trafił dopiero 11 lat później. Ten rehabilitacyjny robot o uroczym wyglądzie ma 57 cm i waży 2,7 kg. Foczka wyposażona jest w 340 czujników dotyku, dwie kamery i sześć mikrofonów, dzięki czemu wchodzi w interakcję z człowiekiem. Badania potwierdziły, że Paro redukuje stres, zwiększa motywację, pomaga w nawiązaniu więzi pomiędzy pacjentami a ich opiekunami oraz pomiędzy samymi pacjentami. Pomaga chorym uwolnić się od stresu i pobudza te części mózgu, z którymi starość obeszła się najokrutniej, a także uspołecznia ich i rozpogadza. Zauważono, że starsze osoby, którym pod opiekę oddano Paro, mają więcej energii oraz rzadziej popadają w marazm. Te niemal zbawienne właściwości foczki sprawiły, że został on już okrzyknięty najlepszym terapeutycznym robotem według księgi rekordów Guinnessa, co świadczy także o wysokiej skuteczności tej nowatorskiej metody leczenia.

Jak prawdziwy zwierzak

Fenomen Paro polega na tym, iż praktycznie nie można odróżnić jej od żywego zwierzaka. Posiada większość tych cech, których oczekuje się od zwierząt domowych – mruczy, macha ogonem, rusza łapkami, gdy zakryje się jej pysk, zamyka oczy, a gdy weźmie się ją na ręce, wtula się w opiekuna. Foka reaguje też, gdy się do niej mówi, odwracając główkę w kierunku, skąd dobiega głos. To, co odróżnia ją od zwykłej zabawki, to fakt, że nie można jej wyłączyć – trzeba opiekować się nią przez cały czas (łącznie z karmieniem!) i uczyć ją pierwotnych zachowań. Co więcej, foczka ma nawet swoje humory. Potrafi się obrazić, płakać, gdy się ją zbije, zaś przy dłuższym złym traktowaniu, może nawet stać się aspołeczna i źle reagować na dotyk. Pierwowzorem Paro była foka kanadyjska, stąd białe i puszyste futerko robota. W przeciwieństwie do żywego okazu, robot posiada jednak sierść o właściwościach antybakteryjnych i pozytywnie przeszedł test głaskania, który polegał na sprawdzeniu trwałości i niezawodności czujników umieszczonych w foce poprzez ich stymulację sto tysięcy razy.

Ośrodek w Sopocie jest jak na razie jedyną placówką w Polsce, która zdecydowała się wykorzystać sztuczną inteligencję do rehabilitacji. Leczenie z Paro jest skuteczne, lecz bardzo kosztowne – cena sztucznej foki waha się od 20 do 25 tys złotych. Sopocki ośrodek otrzymał foczkę od lokalnego darczyńcy.